Przygoda ze wścieklizną rozpoczyna się od pieczenia i mrowienia w miejscu zakażenia. Jest to miejsce, w którym zostaliśmy ugryzieni lub zarażone zwierze nas polizało. Po pierwszych symptomach dochodzi drętwienie kończyny i ostry ból. Wirus wścieklizny zaczyna rozprzestrzeniać się dalej i powoduje złe samopoczucie, wzmożoną senność lub przeciwieństwo bezsenność i nie wysoką gorączką nie powodującą naszego zaniepokojenia. Wtedy choroba się rozwija i nie powoduje u nas zaniepokojenia. Dopiero przy następnym etapie choroby, można uświadomić, że jest naprawdę źle. Dochodzi do wodowstrętu, a czasami nawet malutki podmuch wiatru powoduje bardzo dużą nerwowość (nazywa się to aerofobia). Choroba rozprzestrzenia się bardzo szybko i stan pogarsza się z godziny na godzinę. Z następnymi godzinami dochodzi do porażenia mięśni układu oddechowego, co powoduje uduszenie. Przebieg od zarażenia do śmierci trwa około tygodnia.
Na tą chorobę nie wynaleziono dotąd leku, jednak powstała szczepionka która unieszkodliwia wirusy. Podaje się ją jednak dopiero, gdy dojdzie do zakażenia. Szczepionka ta ma jednak wady, ponieważ skuteczna jest dopiero, gdy poda się ją przed pojawieniem pierwszych objawów. Podając ją później, jest już nieskuteczna.
Dawniej szczepionkę podawało się w brzuch (bardzo bolesne), na dzień dzisiejszy szczepionkę podaje się w ramię lub pod łopatkę (zabieg jest prawie bezbolesny i bardziej bezpieczny).