Zagrożeń do zarażenia się wścieklizną jest bardzo wiele np. spotkanie z listem, lub z innymi dzikimi zwierzętami (lub nawet domowymi) które nie boją się ludzi i zachowują się bardzo dziwnie jak na te zwierzęta.
Szczepienie psów przeciw wściekliźnie jest dobre, lecz nie rozwiązuje w żaden sposób tej śmiertelnej chorobie. Faktem jest tylko to, że psy zakażają się i chorują na tą chorobę bardzo sporadycznie, ale przeważnie dlatego, iż są szczepione przeciw niej. Nie można mieć 100% pewności, że właściciel psa zaszczepił psa, lub latający po podwórku jest zdrowy. Większym od psów zagrożeniem są koty, ponieważ szczepienie kotów jest tylko zalecane.
Zwierzęta domowe, zostają jednak marginesem. Największym zagrożeniem są rude lisy i nietoperze, również konie i bydło które mogło być pogryzione przez lisy.
Wścieklizna jest chorobą, gdzie walczy się z czasem. Nie tylko ugryzienie powoduje zachorowanie, lecz polizanie po zranionej skórze, błon śluzowych ust, nosa lub spojówek. Rzadkie, ale możliwe zakażenie może odbyć się drogą kropelkową.
Pierwszym atakiem choroby jest układ nerwowy.
Niebezpieczna jest dla nas ślina zwierząt, bo może zawierać wirus wścieklizny. Groźne jest nie tylko ugryzienie, ale także polizanie przez chore zwierzę zranionej skóry, błon śluzowych ust, nosa oraz spojówek. Możliwe jest również zakażenie drogą kropelkową.
Wirus atakuje nasz układ nerwowy. Przez włókna nerwowe przemieszcza się do zwojów czuciowych, dalej zdąża do rdzenia kręgowego i do mózgu. Tam namnaża się bardzo intensywnie.
Ile czasu zajmuje wirusowi dotarcie do mózgu? To zależy od miejsca, w jakim wniknął do organizmu, oraz od naszej odporności. Osiągnie cel szybciej, gdy do zakażenia doszło w obrębie głowy i szyi. U jednych choroba daje o sobie znać dopiero po 6-8 tygodniach, u innych już po 2-3. Zakażone komórki nerwowe przestają pełnić swoje funkcje, a szerzący się stan zapalny i degeneracyjny sieje nieodwracalne spustoszenie w układzie nerwowym.